Użytkownik: Hasło: Rejestracja
 WIEŚCI

"Honor złodzieja" Douglas Hulick
Pewnie każdy słyszał o najsłynniejszej książce Mario Puzo "Ojciec chrzestny", nawet jeśli nigdy nie miał jej w ręku. Każdy też w życiu słyszał o przestępczości zorganizowanej, jednak myliłby się bardzo sądząc, że jest ona wynalazkiem naszych czasów. Zarówno organizacje o charakterze mafijnym, jak rządzące nimi reguły powstały na bardzo długo przed wejściem do języka potocznego słowa "mafia". Wszędzie tam, gdzie istniały państwa, istniała niemal od zawsze przestępczość zorganizowana, w której panowała ściśle ustalona hierarchia. A na czele danej organizacji zawsze znajdował się "Ojciec Chrzestny", "Wielki Szef", "Król Żebraków" czy jakkolwiek go zwano. Tak samo było też w wiekach średnich, w których osadzona jest akcja książki Douglasa Hulicka "Honor złodzieja". Co prawda  stworzone przez niego Imperium wraz z jego realiami jest fikcyjne, ale mimo to nie można oprzeć się wrażeniu autentyczności opisywanego środowiska.




W Imperium obok warstwy "spokojnych obywateli", zwanych Chlebodawcami, istnieje świetnie zorganizowana subkultura Kamratów, czyli wszelkiego rodzaju przestępców. Są zrzeszeni w organicjach, z których każda ma swóch rewir i każda nie lubi drugiej. Zwykle nie wchodzą sobie w drogę, czasem jednak zdarzają sie wojny o wpływy, i to tak burzliwe, że muszą interweniować siły porządkowe Imperium. Na co dzień nie wtrącają się one w sprawy Kamratów, gdy jednak już dojdzie do starcia, zabijają wszystkich na swej drodze, nie zawracając sobie głowy różnicowaniem stopnia winy, płci czy wieku. Kamraci stariają się ich więc nie prowokować, a swoje nieporozumienia załatwiać we własnym gronie.
Drothe jest ulicznym szpiegiem w mieście Ildrekka, jednak nie zwykłym Uchem. Jest Nosem, w dodatku Długim Nosem, a to znaczy, że plasuje się dośc wysoko w hierarchii. Jego rolą jest nie tylko gromadzenie informacji, ale przesiewanie ich, łączenie w obiecujące tropy i dostarczanie szefowi gotowej interpretacji. Dysponuje sporym sztabem współpracowników i prowadzi ubocznie własne interesy, handlując na przykład dawnymi relikwiami, przede wszystkim jednak pracuje dla paranoicznego i ogromnie wpływowego Nicco, szefa miejscowej organizacji. Przypadkowy ślad naprowadza go na trop pewnej księgi, którą interesują ludzie niezwykle wpływowi i potężni. Ta księga może mieć wpływ na sam rdzeń państwowości Imperium, którym od wieków rzadzi ten sam człowiek, odradzający się w kolejnych reinkarnacjach. Nic więc dziwnego, że są tacy, co nie cofną się przed niczym, by ją zdobyć, gdyż skrywa ona sekrety magii potężniejszej niż wszystkie czary, które w Imperium legalne i nielegalne. Ci ludzie mają wielką władzę. Uderzają szybko i skutecznie. Drothe z dnia na dzień traci zaufanie szefa, co w jego świecie równa się wyrokowi śmierci, i to nie tylko dla niego. W niebezpieczeństwie znajdują się również ci, z którymi jest w jakiś sposób związany. Zostaje wplątany w intrygę, która go przerasta, w paskudną sytuację, z której nie ma dobrego wyjścia. W końcu okazuje się, że ufać może tylko tym, do których w normalnej sytuacji nigdy by się nie zwrócił z prośbą o pomoc...

Douglas Hulick posłużył się w swej książce oryginalnym średniowiecznym nazewnictwem ze środowiska przestępczego, wzbogaconym o zaledwie kilka terminów, które autor sam wymyślił. Dodało to kolorytu całej opowieści, która świetnie wpisuje się nurt książek fantasy o tematyce "mafijnej". Fascynację autora wspomnianym na początku "Ojcem chrzestnym" i innymi książkami Mario Puzo widać od początku jak na dłoni. Pozwoliła mu ona na stworzenie wspaniałego, pełnego życia obrazu organizacji przestępczej, działającej w warunkach średniowiecza. Przyprawienie tej historii magią zostało dokonane tak zręcznie, że nie razi i nie ujmuje wrazenia autentyczności całej historii. Książkę czyta się jednym tchem, do końca nie mogąc przewidzieć, co będzie dalej. Wspaniała lektura, godna polecenia i najwyższego uznania dla kunsztu autora oraz świetnej pracy tłumacza.


Za udostępnienie szczotki redakcyjnej dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu


Tytuł: "Honor złodzieja"
Autor: Douglas Hulick
Język oryginału: angielski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania (planowana): marzec 2012
Ocena: 5/5
Sędzia Honorowy Nagrody Mythai 2011
W związku z kłopotami podczas wyboru zwycięzcy Nagrody Mythai w tym roku, informuję, że Sędzią Honorowym zgodziła się zostać redaktor naczelna periodyka fantastycznego "Fahrenheit", pani Dominika Repeczko.

Zwycięzca zostanie wyłoniony, gdy tylko Sędzia Honorowy upora się ze swoim raczej niespodziewanym zadaniem.

W imieniu www.mythai.info oraz wszystkich uczestników konkursu serdecznie dziękuję załodze "Fahrenheita".

Mariusz Moryl
Poezja nie umiera
Kochani Bracia,
widzimy tutaj przykład złych proporcji,
oto szkielet jaszczura piętrzy się przed nami -

Drodzy Przyjaciele,
na lewo ogon w jedną nieskończoność,
na prawo szyja w drugą -

Szanowni Towarzysze,
pośrodku cztery łapy, co ugrzęzły w mule
pod pagórkiem tułowia -

Łaskawi Obywatele,
przyroda się nie myli, ale lubi żarty:
proszę zwrócić uwagę na tę śmieszną główkę -

Panie, Panowie,
taka główka niczego nie mogła przewidzieć
i dlatego jest główką wymarłego gada -

Czcigodni Zgromadzeni,
za mało mózgu, za duży apetyt,
więcej głupiego snu niz mądrej trwogi -

Dostojni Goście,
pod tym względem jesteśmy w dużo lepszej formie,
życie jest piękne i ziemia jest nasza -

Wyborni Delegaci,
niebo gwiaździste nad myślącą trzciną,
prawo moralne w niej -

Prześwietna Komisjo,
udało się raz
i może tylko pod tym jednym słońcem -

Naczelna Rado,
jakie zręczne ręce,
jakie wymowne usta,
ile głowy na karku -

Najwyższa Instancjo,
cóż za odpowiedzialność na miejsce ogona -


Jej przesłanie towarzyszyło mi od dzieciństwa, odkąd tylko zdołałem zrozumieć, co czytam.

Wisława Szymborska, noblistka i prawdopodobnie najwybitniejsza polska poetka, zmarła 1 lutego 2012 roku.
Skyrim
Jakiś czas temu pisaliśmy o Wiedźminie 2 - pora na drugi wielki hit minionego roku, Skyrim.

Pomimo że to także crpg, trudno go porównać do polskiego "Wieśka". Przede wszystkim, w sposób charakterystyczny dla całej serii Elder Scrolls, główny wątek fabularny jest zaledwie jednym z ciekawych elementów bogatego świata. Można nawet powiedzieć, że to nie o niego chodzi - większość zadań, lokacji i osiągnięć, jakie oferuje Skyrim, nie ma nic wspólnego z Celem Nr 1 jakim jest rozwiązanie problemu powrotu smoków do świata gry.

Dragonborn, bo taki jest tytuł naszego bohatera, ma do dyspozycji specjalne moce, około 80 poziomów, wiele umiejętności. Może sam wykonać swoją zbroję i broń, sam ją ulepszać, samodzielnie dodać do niej efekty magiczne. Oczywiście, jeśli się nauczy. Może zostać Arcymagiem lub mistrzem gildii złodziei, kupić konia, znaleźć towarzysza podróży, kupić i umeblować dom, a nawet ożenić się/wyjść za mąż - co w praktyce przekłada się głównie na nieco lepsze zarobki, bo współmałżonek/ka przede wszystkim prowadzi sklep i gotuje obiady...

Do tego dochodzi piękna oprawa muzyczna, niezła grafika (chociaż, moim zdaniem, w Wiedźminie 2 ta akurat jest lepsza), fajny główny wątek (ten akurat również byłby lepszy w W2), około 5 tysięcy modów już w tej chwili 'wyprodukowanych' przez społeczność graczy - a przecież dopiero w najbliższych dniach ma zostać udostępnione potężne narzędzie do tworzenia takich modyfikacji.

Produkcja ma swoje wady. Wciąż istnieje sporo bugów, nie na tyle poważnych, aby utrudnić grę, ale jednak nieco psujących wrażenia. Relacje bohatera z innymi postaciami są żałośnie płytkie, a same postacie dość papierowe. Mimo tego trudno o lepsze cRPG!

Gra dostępna jest od 18 lat - aczkolwiek nie zawiera nawet w przybliżeniu takiego ładunku wulgaryzmu czy golizny, co Wiedźmin 2.

Na koniec dwa filmiki - piosenka tawernianych bardów ze Skyrim w wykonaniu kompozytorki Malukah i śmieszna wersja Skyrim w realiach współczesnych...
<br><br>
<object width="480" height="288"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4z9TdDCWN7g&hl=en_US&feature=player_embedded&version=3"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowScriptAccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/4z9TdDCWN7g&hl=en_US&feature=player_embedded&version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="480" height="288"></embed></object>
<br><br>

<object width="480" height="288"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YEMD28MMtNg&hl=en_US&feature=player_embedded&version=3"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowScriptAccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/YEMD28MMtNg&hl=en_US&feature=player_embedded&version=3" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="480" height="288"></embed></object>

Nagroda Mythai 2011
Czas nadsyłania opowiadań właśnie minął! Spośród około 25 nadesłanych opowiadań wybierzemy jak zwykle jedno, które otrzyma nagrodę 200 złotych. Ponieważ większość osób, które mogłem poprosić na sędziów, zdecydowała się wziąć udział w konkursie, w tym miesiącu sędziować będę tylko ja z Bartkiem, tak jak to bywało drzewiej Smile

Listę kandydujących utworów zamieszczę niebawem, a póki co - życzę udanego Nowego Roku i wielu sukcesów. Zapowiadam też następną edycję Nagrody Mythai (2012), również z laurem 200 zł. - więc jeśli ktoś nie zdążył do teraz, będzie mógł wziąć udział w konkursie przyszłorocznym. Odpowiednie zmiany w regulaminie już wkrótce.
Świąteczne życzenia
Wam i Waszym bliskim życzymy pogodnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia i udanego Nowego Roku - a w szczególności, przypływu nowych sił twórczych, sprzyjającej weny, życzliwego towarzystwa muzy i wytrwałego dążenia do celu. Jesteście najlepsi. Dziękuję Wam za kolejny rok razem.

Serwer przeżył parę chwil kłopotów
- wczoraj i przedwczoraj mogło dojść do chwilowych przerw w funkcjonowaniu serwisu; coś tam się działo z serwerem (może jeszcze się dzieje, trudno powiedzieć). Chłopaki z home.pl prędko naprawiają, ale zazwyczaj zostawiają bazy danych w stanie 'poplątania', co z kolei wymaga mojej interwencji - i tak przerwy mogły się trochę przeciągać. Za co przepraszam.
Leigh Fallon "Córka żywiołu"
Kiedyś dziewczynki marzyły przed zaśnięciem, by zostać księżniczką. Niejedna wyobrażała sobie, że jest królewną, wykradzioną ze złotej kołyski przez złą czarownicę i podrzuconą zwykłym ludziom. I że któregoś dnia wszystko to się wyda. Teraz czasy się zmieniły. Dziś podlotki, a nawet ledwie co wkraczające w szkolny świat dziewczynki widzą siebie w roli Wybranki Mocy, małej czarodziejki, w najgorszym razie ukochanej przystojnego wampira. Zmieniły się więc i książki, przeznaczone - jak powiedziałoby się kiedyś - dla pensjonarek. Córka żywiołu jest powieścią z takiego właśnie nowego nurtu.


Nie jest łatwo porzucić wszystko, co się znało, by przeprowadzić się w miejsce nie tylko nieznane, ale charakteryzujące się odmiennymi zwyczajami. Niewiele wtedy pomaga świadomość, że ma się z tym miejscem powiązania rodzinne. Dla Megan Rosenberg jest to o tyle łatwiejsze, że przeprowadzała się już wielokrotnie. Od tragicznej śmierci matki nigdzie nie zagrzała miejsca, towarzysząc ojcu, dokądkolwiek nie rzuciłby go los czy raczej wola kolejnego pracodawcy. Tym razem zawędrowali oboje aż do Irlandii, gdzie Megan ma chodzić do nowej szkoły, a jej ojciec objąć posadę w jachtklubie. Nastolatka nie wie, czego się spodziewać po małym miasteczku w części świata bardzo oddalonej od Ameryki, gdzie się wychowała, i trochę się tego obawia.
Na miejscu okazuje się, że nie jest tak źle, jak dziewczyna sobie wyobrażała. Mimo pewnych zwyczajów, które wydają się jej reliktem przeszłych epok, bardzo szybko odnajduje się w irlandzkim miasteczku i w staroświecko zarządzanej szkole. Już pierwszego dnia zaprzyjaźnia się z rówieśnikami, choć nie zawsze może zrozumieć, co mówią - irlandzka odmiana angielskiego jest dla niej trochę trudna. Jej spokój kończy się bardzo szybko. Poznaje Adama, obiekt westchnień miejscowych dziewcząt i od razu czuje, ze coś ich do siebie przyciąga. Początkowo nie zwraca większej uwagi na ostrzeżenia koleżanek, że Adam jest "trochę dziwny", podobnie jak cała jego rodzina. W pewnym momencie orientuje się jednak, że nie są to tylko czcze wymysły i że, co gorsza, jej pojawienie się w Kinsale nie jest obojętne dla biegu wydarzeń ani też przypadkowe...

Książka Leigh Fallon jest, mimo pojawiającej się w niej grozy i niebezpieczeństwa ze strony tajemniczych wrogów, lekką, przemiłą opowieścią o nastolatce, której przeznaczenie jest zupełnie inne, niż mogła by sobie wyobrazić. Jest to powieść o magii, o przyjaźni i współodpowiedzialności za los świata. Mówi również o cudownym darze pierwszej miłości, który sam w sobie stanowi potężną magię. To wszystko opisane jest prostym, nieco naiwnym stylem. Aż się narzuca przesiąknięte seksizmem określenie "styl kobiecy", cóż jednak można poradzić na to, że najlepiej pasuje ono do tej powieści. Ale nie warto się tym przejmować, bo choć jest to książka dla dorastających dziewczyn, to i chłopcy mogą ją czytać bez ujmy dla swej męskości. Śliczna okładka i wyraźna czcionka sprawiają, że jest to również idealny prezent pod choinkę - piękny i ciekawy.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękujemy wydawnictwu Galeria Książki


Tytuł: Córka żywiołu
Autor: Leigh Fallon
Język oryginału: angielski
Tytuł oryginalny: Carrier of the Mark
Ilość stron: 313
ISBN: 978-83-62170-32-6
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Galeria Książki
"Czas jest zabawką Boga"
- premiera tej nowej powieści Sebastiana Uznańskiego miała miejsce dosłownie chwilę temu, a że jeden z redaktorów mythai.info, Krzysiek Nowak, bardzo gorąco kibicował p. Sebastianowi w jej wydaniu, zapraszam do odpowiedniego miejsca w formie newsa: link do wydawnictwa.

Ludzkość odetchnęła, gdy Fryderyk Nanon, obłąkany geniusz i twórca scjentystycznej religii, porzucił projekt stworzenia doskonałego człowieka na Ziemi i ogłosił opuszczenie planety wraz ze swoimi wyznawcami na trzech gigantycznych stacjach kosmicznych. Dobrego humoru przeciwników nanonistów nie popsuła nawet wiadomość, że podróżnicy wykorzystali prototypową technologię pozwalającą poruszać się nie w przestrzeni, ale… w czasie. Dla Sirin Katavik, młodej dziennikarki, ostatnie dni przebywania sekty na Ziemi to szansa na zrobienie błyskotliwego reportażu o religijnym szaleństwie, zarobienie dodatkowych pieniędzy, wreszcie może na awans. Wystarczyło trochę sprytu, znalezienie odpowiedniej przykrywki i już wniknęła nierozpoznana w szeregi nanonistów. Prosta robota. Zresztą, nawet jak się zorientują, że ich szpieguje, co jej mogą zrobić w stolicy cywilizowanego świata? Tylko że nie wszystko w życiu dzieje się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Sirin znalazła się na pokładzie stacji kosmicznej, patrząc jak Ziemia znika w odmętach czasu. Nanoniści, a wraz z nimi młoda dziennikarka, mkną na spotkanie koszmarów przyszłości... Czy rozdzierając tkankę czasu, można jeszcze wrócić do znanej rzeczywistości?
Konkurs "Biała jak mleko czerwona jak krew" przedł
Portal Szuflada.net postanowił przedłużyć termin konkursu na esej do 13 listopada. Nadal macie więc szansę wygrania ciekawej książki „Biała jak mleko czerwona jak krew” autorstwa Alessandro D’Avenia, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.
Szczegóły znajdzie tutaj
http://szuflada.net/?page_id=1038

  Nastepna | Koniec
Strona 1 z 3

Archiwum newsów (2011 i starsze)




Nasi użytkownicy napisali 73175 wiadomości na forum oraz dodali 355 publikacji.
Zapisało się nas już 1454

Ostatnio do paczki dołączył oliwia2002

 
Po stronie kręci się 6 osób: 0 zarejestrowany, 0 ukrytych, 6 gości.
 


       Dział Informacji:

   •   Strona główna
   •   Wieści
   •   Konkursy
   •   Współpraca i reklama
   •   Publikacje
   •   Linki
   •   O witrynie
   •   Mapa serwisu
   •   Podziękowania
   •   Prawa autorskie
   •   Kontakt


  
Strona główna | Mapa serwisu | Wersja tekstowa | O stronie | Podziękowania
Sponsoruj mythai.info | Informacje o prawach autorskich | Kontakt

© 2004 - 2005 Mariusz Moryl
 
zamknij
Masz 0 nowych listów.